ISLANDIA: Gruba ryba

Jest taki obszar, w którym Islandczycy wywołują skrajnie negatywne emocje. Ten zgoła przyjazny, zamożny naród z bogatą kulturą i dobrze rozwiniętą infrastrukturą wciąż poluje na Wieloryby – jedne z najbardziej inteligentnych i pokojowych istot na naszej planecie.
Islandia, podobnie jak Norwegia, kwestionuje zakaz polowań wprowadzony przez Międzynarodową Komisję Wielorybnictwa (IWC), który obowiązuje od 1987 r. Regulacjom sprzeciwia się również Japonia, która wykorzystała lukę i polowania na wieloryby tłumaczy badaniami naukowymi.

Nie każdy Islandczyk para się tym niechlubnym zajęciem, nie każdemu też los wielorybów pozostaje obojętny. Niestety, mimo nacisków ze strony społeczności międzynarodowej, rząd Islandii niedawno przedłużył zezwolenie na polowania (o kolejne 5 lat). Wielorybnicy będą mogli wyłowić 209 płetwali zwyczajnych i 217 płetwali karłowatych każdego roku do 2023 roku. Ogłaszając nową liczbę, rząd przytoczył korzyści ekonomiczne z połowów, jak również oficjalne dane pokazujące, że wzrasta populacja niegdyś zagrożonych gatunków wielorybów. Podczas ostatniego liczenia w 2015 r. populacja na środkowo-północnym Atlantyku została oszacowana na 37000, czyli trzykrotnie więcej niż w 1987 r. Międzynarodowa społeczność obrońców wielorybów poddaje te dane w wątpliwość, dodając że na skutek degradacji mórz i oceanów, postępujących zmian klimatycznych liczb tych absolutnie nie można traktować jako zielonego światła dla polowań.

Dzień 7. Przemierzyliśmy połowę naszej drogi. Przed nami rozpościera swój przestwór północny Atlantyk. Znacznie stąd bliżej do wybrzeży Grenlandii niż do jakiegokolwiek innego stałego lądu. To jednocześnie jedno z tych miejsc na świecie gdzie obserwować można morskie olbrzymy, wieloryby. Dzień zaczniemy od wizyty w miasteczku Húsavík, z którego wyruszymy w kilkugodzinny rejs po zatoce Skjálfandi. Wycieczka przypominać będzie gonitwę mini stateczków za jakimikolwiek oznakami aktywności wielorybów (zakończoną mniejszymi niżli większymi sukcesami). Popołudniu natomiast, by dać odpocząć nieco naszym trzewiom, przespacerujemy się po geologicznym skansenie- wąwozie Ásbyrgi, znajdujący się w Parku Narodowym Jökulsárgljúfur.

1. Húsavík – w pogoni za grubą rybą

Naszą w pełni pokojową i humanitarną przygodę z wielorybami odbywamy w miasteczku Húsavík, będącym największym europejskim centrum obserwacyjnym tych morskich ssaków.
Zakładamy gustowne stroje astronautów i ruszamy.

Już sama wycieczka po rozległej zatoce daje dużo frajdy, dostarczając iście morskich wrażeń i widoków. Nasz cel- zlokalizowanie i dogonienie wielorybów. Wszyto przypominać będzie dość specyficzną zabawę, kombinację berka z grą w chowanego.
Reguły: Ogromna zatoka, my na malutkiej łodzi przypominającej bałtycki kuter na śledzie, wieloryby jak wiadomo, na powierzchnię wynurzają się jedynie w celu zaczerpnięcia powietrza. To jedyny moment, w którym zdradzają nam swoje płożenie, ułatwiając obserwację salwą fontann wystrzeliwanych na kilka metrów. Przy tak ogromnej przestrzeni, podpowiedz to niewielka.

Kaptajn naszej łajby, na sygnał podekscytowanego przewodnika, odpala wszystkie silniki i czym prędzej gnamy w kierunku miejsca rzekomego przebywania wielorybów. Wiele z tych prób kończy się fiaskiem. Wieloryby zdecydowanie prowadzą.

Po około godzinie (albo trzech), sukces. Udaje nam się podpłynąć na tyle blisko by dostrzec grzbiety i ogony. Cały spektakl trwa może 10 min. Wieloryby dają nura, i tyle je dziś widzieliśmy.

Niestety, żaden z nich nie miał nastroju by majestatycznie przeskoczyć nad naszym statkiem. Nie miał tego nastroju, gdyż nastroju ten pojawia się jedynie w czasie godów, a gody przypadają na cieplejsze miesiące i często inne obszary oceanu.

Wycieczkę możemy uznać za udaną (słowa przewodnika). Ponoć nie każdej grupie udaje się podpłynąć do wielorybów tak blisko jak udało się nam. Oczywiście, niektóre mają dużo więcej szczęścia, gdy wieloryby leniwie podpływają pod burty pozwalając się wręcz pogłaskać.

Na koniec dowiadujemy się, że nie w każdej islandzkiej zatoce można polować na te piękne ssaki. Z innych wieloryby są celowo przeganiane przez rybaków chcących ochronić jej przed statkami wielorybników.
Nasza wycieczka utwierdza nas w przekonaniu, że to niezwykle majestatyczne stworzenia. Powinno uczynić się absolutnie wszystko by całkowicie poprzestać ich zabijania.

2. Wąwóz Ásbyrgi – ‚odcisk stopy Odyna’

Dzień kończymy spacerem po zjawiskowym wąwozie Ásbyrgi położonym w Parku Narodowym Jökulsárgljúfur. Islandczycy wierzą, że swój charakterystyczny kształt przypominający podkowę zawdzięcza odciskowi stopy ośmionogiego konia dosiadanego przez Odyna (najwyższego z bogów nordyckich z dynastii Azów, boga wojny i wojowników, bóstwa mądrości, władzy, poezji i magii).

W rzeczywistości, długi na 3,5km wąwóz to efekt trzech szczególnie silnych powodzi glacjalnych, które miały miejsce po erupcjach należących do lodowca Vatnajökull wulkanów Kverkfjöll i Bárðarbunga.
Niegdyś, środkiem wąwozu przepływała rzeka Jökulsá á Fjöllum, dziś jej nurt przebiega na wschód od wąwozu.
Spragnieni widoku drzew Islandczycy często odwiedzają to miejsce. Wszystko za sprawą mikroklimatu, który sprzyja rozwojowi niewielkiego lasku brzozowego porastającego wnętrze kanionu. Widok to na Islandii bardzo nietypowy.

Ruszamy na kemping. Dzisiejszy dziń był wyjątkowy. Dla wielu z nas było to pierwsze spotkanie z majestatycznymi wielorybami. To jednak nie koniec. Jak się niedługo okaże, bogowie północy będą dla nas szczodrzy…

 

Posted by Divt
Praktyk życia, futurysta, fotograf amator i aspirujący freeridowiec. Kocham dziką przyrodę i wszystko co z nią związane. Podróżuję, gdy tylko czas na to pozwala. Uwielbiam zimne miejsca i chłód północy…
‚Beauty at low temperatures is beauty’ – Joseph Brodsky

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *