Into the Wild!

Cabin Porn. Miejsca z dala od cywilizacji dla tych, którzy tęsknią za prostszym życiem.

Cabin porn, po naszemu ‚porno chata’. Nowy światowy trend, styl życia, bliżej natury i w zgodzie z nią. Bliżej łąk, lasów, potoków i jezior. Powrót, a raczej wycofanie (jeśli nie ucieczka) do najbardziej podstawowych aspektów istnienia.

Ludzie z ‚leśnych chat’ są samodzielni i w znacznej mierze odpowiedzialni za siebie. Samowystarczalni. Budują dla siebie i swoich przyjaciół miejsca magiczne.  Niejednokrotnie sięgając do dawno zapomnianych, tradycyjnych metod. Jednak życie w ‚leśnych chatach’ to coś więcej niż styl budowy i położenie nowego domu.

‚Cabin Porn’ wyd. ‚smak słowa’

‚Cabin Porn’ wyd. ‚smak słowa’

‚Cabin Porn’ wyd. ‚smak słowa’

Otoczeni wszechobecną technologią, pochłonięci przez rozpędzony konsumpcjonizm dawno zapomnieliśmy czego dotyczy i w czym ma pomóc ta codzienna gonitwa (jeśli w ogóle w czymkolwiek i kiedykolwiek miała pomóc). Nieustannie gdzieś pędzimy, na oślep. Spełnione cele zastępujemy kolejnymi. Marzeń nie mamy, marzenia kupujemy. Nowy samochód, dom, mieszkanie, wakacje w Tajlandii, Australii (niejednokrotnie na kredyt)… praca, dom, Netflix.
Brak widocznych efektów naszego nieustającego, codziennego znoju. Wreszcie postępująca specjalizacja prowadząca w efekcie do głębokiego marazmu i frustracji.

W znakomitej większości, życie spędzamy dziś w brudnych i zatłoczonych miastach pracując po 40-50 godzin tygodniowo. Przez 11 miesięcy w roku marzymy o 2 tygodniowym urlopie. O dzikiej plaży, o gęstym wilgotnym lesie, zachodzie słońca nad spokojną taflą jeziora, zimnym powietrzu zdobywając kolejny tysięcznik. 2 tyg w roku. 2 tyg z 52 tyg. Każdy weekend spędzony za miastem przynosi chwilową ulgę i namiastkę wolności. Więzy społeczne ograniczamy w znacznej mierze do najbliższej rodziny.  Brakuje nam miejsc i czasu do spędzenia go z przyjaciółmi. Grodzimy się w zamkniętych, dusznych osiedlach. Izolujemy się (W Stanach Zjednoczonych furorę robi książka Roberta Putnama „Samotna gra w kręgle”. Jej autor opisuje, jak Amerykanie, którzy byli bardzo otwarci na społeczności lokalne zaczynają grać w kręgle w pojedynkę. A oprócz tego co raz mniej się angażują w działalność kościołów, w akcje sąsiedzkie, życie szkół, do których chodzą ich dzieci).
Nie potrafimy się relaksować. Mało kto z nas potrafi rozróżnić gatunek ptaka po jego śpiewie, jeśli wcześniej w ogóle świadomie go usłyszy (Zięby, najpopularniejszy gatunek w Polsce, rozmawiają ze sobą w ponad 200 dialektach). W przeciągu ostatnich 100 lat zatraciliśmy resztki kontaktu z przyrodą, której od 250 tyś lat jesteśmy (byliśmy?) integralna częścią.

Tysiące lat temu, przeciętny zbieracz-łowca miał daleko większą wiedzę o swoim najbliższym otoczeniu niż większość z nas. Dziś, by przetrwać rozległa wiedza nie jest nam potrzebna. Bo co potrzebujemy wiedzieć o naszym świecie jako informatycy, nauczyciele, pracownicy korporacji? Wystarcza nam zwykle wiedza z jednego, bardzo wąskiego obszaru. Zaspokojenie większości potrzeb życiowych powierzamy innym, których wiedza podobnie jak nasza, ogranicza się do wąskiej specjalności. Kolektywnie, nasza współczesna wiedza jest daleko większa niż wiedza wszystkich do kupy wziętych praludzi. Na poziomie jednostkowym jednak, pradawni zbieracze i łowcy dysponowali wiedzą i umiejętnościami na znacznie wyższym od naszego poziomie. Największą w dziejach. Ba, rozliczne dowody wskazują, że pojemność naszych mózgów uległa zmniejszeniu względem epoki zbieracko-łowieckiej. Nastanie ery przemysłu roztoczyło nad nami ‚parasol ochronny’.

„Istnieje tylko jedna ponadczasowa metoda budowania. Jest niezmienna od tysięcy lat. Wielkie tradycyjne budowle przeszłości, wioski, namioty i świątynie, gdzie człowiek czuje się jak u siebie, zawsze tworzyli ludzie którzy utrzymywali się z tej metody”.

Nasi praprapradziadkowie i babcie opanowali nie tylko otaczający ich świat zwierząt, roślin i przedmiotów, lecz również wewnętrzny świat własnych ciał i zmysłów. Codzienne obcowanie z przyrodą wzbogacało i urozmaicało ich życie dając poczucie satysfakcji i spełnienia. Praca nie zajmowała im więcej niż kilka godzin tygodniowo (polując średnio raz na trzy dni i przeznaczając ok 3 dodatkowych godzin dziennie na zbieractwo), nie byli obciążeni obowiązkami domowymi (pranie, sprzątanie) czy ciągłą koniecznością przemieszczania się między punktem A i B. Oszczędzony w ten sposób czas przeznaczany był na wszelakie formy rozrywki, relaksu i budowy trwałych więzów społecznych. Standardowa dieta wczesnego zbieracza-łowcy była znacznie bardziej zbilansowana od naszej, czyt. zdrowsza. Nawet po latach intensywnych ćwiczeń mało który nam współczesny byłby w stanie dorównać kondycją fizyczną ówczesnym mieszkańcom naszej planety. Średnia długość życia wynosiła ok 40 lat lecz w znacznej mierze wynikało to z wysokiej śmiertelności wśród niemowląt. Dzieci które przeżyły pierwsze, najbardziej niebezpieczne lata życia miały spore szanse na dożycie sześćdziesiątki, a niektóre nawet osiemdziesiątki.

Zgadza się, obecnie żyjemy dłużej, bezpieczniej (względnie) i na pewno wygodniej. Pytanie czy pełniej.

‚Cabin Porn’ wyd. ‚smak słowa’

‚Cabin Porn’ wyd. ‚smak słowa’

‚Cabin Porn’ wyd. ‚smak słowa’

Ostatnie lata to wyraźny renesans wszelkiego rodzaju rzemiosła. Zawody i zajęcia, które przez dekady wywoływały jedynie ironiczny uśmiech powracają w wielkim stylu. Coraz częściej rezygnujemy z przedmiotów produkowanych taśmowo na rzecz tych, które wytworzone zostały ręcznie. Nie bez powodu mówimy o nich, że mają duszę. Ten kto stworzył je własnymi rękami najpewniej kawałek duszy w nich właśnie zostawił. Wie to (świadomie bądź nie) każdy kto choć raz pił poranną herbatę z ręcznie zdobionego ceramicznego kubka lub wyciągał kartę kredytowa z portfela stworzonego przez kaletnika.

Ludzie z leśnych chat czy wszelkiej maści półsamotni otaczają się przedmiotami wytwarzanymi w naturalny i zgodny z wieloletnią tradycją sposób. Sięgają przy tym po dawno zapomniane metody niegdyś wykorzystywane do budowy domów, uprawy roślin czy hodowli zwierząt. Czerpią z bliskości przyrody, świadomie na nowo stając się jej ważnym elementem. Żyją wolniej. Nieustannie i w sposób ciągły czyszczą swoje umysły i koją serca.  Ten proces właśnie stanowi najcenniejsza nagrodę.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

„Nosimy w sobie domy, niemal gotowe do zbudowania. Potrzebujemy też wprawdzie trochę ambicji i materiałów budowlanych, ale jest się o co starać – nagrodą będzie spokojne schronienie dla nas i gościnne miejsce dla naszych przyjaciół”

Projekt Cabin Porn zrodził się wśród grupy przyjaciół, którzy budując własne ‚półsamotnie’ bliżej natury i z dala od cywilizacji wciąż poszukiwali inspiracji. Swą stale rosnącą kolekcję zdjęć chat z całego świata postanowili opublikować w sieci za pośrednictwem strony Cabinporn.  Dzieląc się w ten sposób historiami ludzi, którzy porzucili dotychczasowe życie wiążąc się z nowym -w środku lasu, na pustyni lub w starym silosie zbożowy. Pomysł szybko ‚chwycił’, stając się inspiracją dla wielu im podobnych. Jednym z pasjonatów życia w zgodzie z naturą jest Zach Klein (założyciel serwisu Vimeo), który odpowiada za opracowanie książkowego wydania projektu Cabin Porn.

‚Cabin Porn’ wyd. ‚smak słowa’

Dobrze zaprojektowana, wykonana z naturalnych elementów budowla, dyskretnie wpisująca się w otaczający krajobraz, idealnie realizuje koncepcję przyjemnego życia, w którym istnieje równowaga między jego potrzebami. Przede wszystkim służy jednak odkrywaniu samych siebie.

Własną chatę może postawić kilka osób w kilka dni- jeśli tylko dysponują odpowiednimi materiałami i narzędziami. Pojęcie ‚chaty w lesie’ nie ogranicza się jednak jedynie do prostoty jej wykonania. Współczesne chaty to również budowle bardzo nowoczesne. (Przykładem może być rodzimy projekt domu letniskowego położonego w Pieninach nad jeziorem Czorsztyńskim.) Ważne by spełniały swoją funkcję. Stanowiły pomost do natury.

Życzę dziś, zarówno sobie, jak i wam wymarzonej porno chaty. Czymkolwiek ona dla was jest.

‚Dom letniskowy  położony nad jeziorem Czorsztyńskim. Działka na której został zaprojektowany jest pochylona w kierunku jeziora. Roztacza się z niej piękny widok na panoramę okolicy – jeziora i gór oraz malowniczo położone na brzegu dwa średniowieczne zamki w Niedzicy i Czorsztynie. Dom został zaprojektowany w ten sposób aby wykorzystać niebagatelne atuty widokowe lokalizacji. Od strony jeziora zastosowano pełne przeszklenia na parterze oraz dużą, przeszkloną lukarnę na piętrze. Wykorzystując spadek działki, poziom parteru oraz zlokalizowanego przed domem tarasu jest wyniesiony w stosunku do otaczającego terenu.  Wnętrze domu jest bardzo proste i funkcjonalne.  Bryła domu kształtem, kolorystyką i użytymi materiałami nawiązuje do tradycyjnej zabudowy pasterskiej. Sto metrów od domu mieści się skansen z budynkami z XIX wieku które zostały przeniesione z dna tworzonego jeziora. Dom nawiązuje do tych tradycji ale ma nowoczesną formę i rozwiązania techniczne. Charakterystyczny dach i ściana frontowa pokryte zostały wiórem osikowym. Płynnie przechodzi on z dachu na ścianę. Budynek swoją formą niejako wskazuje na wartościowe elementy otoczenia. Od strony wejściowej, zwróconej w stronę lądu, poprzez brak okien,  dom sprawia wrażenie niedostępnego. Otwiera się na otoczenie dużymi przeszkleniami od strony jeziora.’

 

***

Posted by Divt

Praktyk życia, futurysta, fotograf amator i aspirujący freeridowiec. Kocham dziką przyrodę i wszystko co z nią związane. Podróżuję, gdy tylko czas na to pozwala. Uwielbiam zimne miejsca i chłód północy…
‚Beauty at low temperatures is beauty’ – Joseph Brodsky

Dodaj komentarz